Brązowy medal dla Raf-Mix i Partnerzy. Przesądziły rzuty karne

Utwórz: 03/12/2019 - 13:00
Dopiero rzuty karne wyłoniły brązowego medalistę 12. sezonu naszej ligi. Został nim ustępujący mistrz Raf-Mix i Partnerzy.
RAF-MIX I PARTNERZY – GRESTA/ESPACK/SADOWSKA 2:2 (2:2, 2:1) – rzuty karne 9:8.
Bramki:
Raf-Mix: Krystian Belzyt (3), Bartosz Elwartowski (4).
Gresta: Łukasz Wenerski (6), Wojciech Ernest (27).
MVP meczu: 
Spotkanie o 3. miejsce zaczęło się od wzruszającego momentu. Drużyna Gresty wręczyła bukiet kwiatów swojej sponsorce Joannie Sadowskiej (Sadowska Nieruchomości), która zmaga się z chorobą. „Mały finał” zaczął się od mocnego uderzenia Raf-Mix’a, który już po czterech minutach prowadził 2:0. Najpierw w 3. min. po indywidualnej akcji prawym skrzydłem podcinką gola strzelił Krystian Belzyt. 65 sekund później Daniela Semraua zaskoczył Bartosz Elwartowski. W 6. min. do kolejnej akcji kolegów podłączył się Szymon Kmiecik, za co został skarcony. Strzał golkipera został zblokowany przez graczy Gresty. Piłka trafiła pod nogi Łukasza Wenerskiego, który bez namysłu z własnego pola karnego kropnął ją do pustej bramki rywali i było 1:2. Później oglądaliśmy akcje z obu stron, parady bramkarzy, lecz wynik nie zmienił się do przerwy. Najbliżej wyrównania był w 19. min. Piotr Kaczkowski, który ograł już Kmiecika, lecz z ostrego kąta trafił piłką tylko w słupek. 
W przerwie meczu było trochę o szczypiorniaku. Naszym gościem był 133-krotny reprezentant Polski w piłce ręcznej Artur Siódmiak, który 10 lat w meczu z Norwegią (31:30) podczas mistrzostw świata w Chorwacji zdobył zwycięską bramkę na 5 sekund przed końcem rzutem z własnej połowy. Wówczas Polacy awansowali do półfinału. Trzech śmiałków w konkursie próbowało skopiować wyczyn Artura Siódmiaka, ale okazało się to trudne. W dwóch próbach nikomu nie udało się trafić do pustej bramki. Dopiero po zmniejszeniu dystansu poznaliśmy triumfatora. 
Potem wróciliśmy do walki o brąz. W 2. połowie padł tylko jeden gol, na wagę remisu 2:2. W 27. min. strzał Dawida Szpankiewicza obronił Szymon Kmiecik, ale przy dobitce Wojciecha Ernesta był bezradny. Mimo szans z obu stron nikomu nie udało się przechylić szali zwycięstwa w regulaminowym czasie gry, a potem także podczas pierwszej dogrywki. W drugich dodatkowych pięciu minutach wygraną Raf-Mix’owi mógł zapewnić Marcin Wanat, ale nie wykorzystał rzutu karnego trafiając w poprzeczkę. Zatem o wszystkim musiała zdecydować seria rzutów karnych. I tutaj długo nie poznawaliśmy rozstrzygnięcia. Daniel Semrau i Szymon Kmiecik obronili po jednym karnym na początku, a później kolejni zawodnicy wykorzystywali swoje próby. Dopiero w 10. kolejce wszystko się wyjaśniło. Najpierw karnego wykorzystał Kmiecik, a po chwili pomylił się Patryk Olszewski i Raf-Mix sięgnął po kolejny medal w historii występów w naszej lidze.