Pierwsza kolejka ŚALK za nami

Utwórz: 03/27/2017 - 19:03

Pierwsza kolejka ŚALK za nami

Już na inaugurację Dariusz Igliński pobił rekord wszechczasów w przechwytach

Na inaugurację trzeciego sezonu ŚALK mieliśmy bardzo dużo ciekawych zdarzeń. Już w pierwszym meczu Dariusz Igliński z MSI ustanowił nowy rekord wszechczasów w przechwytach, odbierając rywalom aż 13 piłek! Jakub Bednarski pogrążył swych kolegów z byłej drużyny, bo jego trójka zadecydowała o zwycięstwie KarBet-u nad Sylą po bardzo zaciętym spotkaniu. Sporego wyczynu dokonała Akademia Koszykówki Świecie, która grając cały mecz w piątkę rozgromiła Rasz Team różnicą 47 punktów! Wreszcie, na 27 sekund przed końcem kolejki o wielkim pechu może mówić nasz sędzia i pracownik Maciej Grocki, który doznał poważnej kontuzji kostki.

Igliński królem przechwytów

Na otwarcie ligi MSI Telekom podejmowało beniaminka BUD-PAP/Roplast Team. Dość niespodziewanie drużyna Roberta Baumgarta rozpoczęła bez kompleksów od prowadzenia 7:2. Potem jednak faworyci wykazali się niesamowitą serią 18:0 i zaczęli budować konsekwentnie swoją przewagę. Po pierwszej połowie prowadzili już 31:18, a kapitalne zawody rozgrywał ich lider Dariusz Igliński, który popisał się w tym meczu aż 13 przechwytami, co jest nowym rekordem wszechczasów naszej ligi! „Dari” zdobył przy tym 31 pkt i miał 6 zbiórek, a więc zaledwie 4 zebrane piłki dzieliły go od tego, aby zostać pierwszym graczem w historii z triple-double. Z czasem wicemistrz spuścił nieco z tonu, dzięki czemu Roplast zaczął niwelować przewagę, choć i tak mecz MSI miało pod kontrolą. Spotkanie zakończyło się jednak wynikiem 59:53, a więc zaledwie sześciopunktową wygraną MSI. Beniaminek zagrał bez kompleksów, w końcówce znacznie zbliżając się do mistrza pierwszej edycji. Największa w tym zasługa Roberta Baumgarta 18 pkt i Przemysława Mikołajczaka 11 pkt. Trzeba jednak pamiętać, że w MSI zabrakło takich graczy jak Manikowski, Olkowski i Kowalski, a ich obecność często bywa kluczowa dla tej drużyny.

Trójki Drzewieckiego nie pomogły

Niespodzianki nie było również w drugim spotkaniu, gdzie rozstawiony w losowaniu Celcom Olimp Jeżewo pokonał Milver 51:46, ale tu również faworyt musiał się sporo napocić. Kolejny raz dał o sobie znać najlepiej rzucający za 3 pkt zawodnik poprzedniego sezonu, lider Milvera, Karol Drzewiecki, który tym razem zaliczył aż 5 trójek. Świetnie zawody w Milverze rozgrywał Maciej Bzdawka, który zdobył 13 pkt, ale kilka jego akcji w czwartej kwarcie, spowodowało, że mecz cały czas był na styku. Pierwszą kwartę Celcom wygrał 17:11, w drugiej padł remis 12:12, natomiast trzecia zakończyła się dwupunktową wygraną Milvera. To pokazuje, że mecz cały czas mógł rozstrzygnąć się w każdą ze stron. Głównie decydowały o tym celne rzuty za 3 pkt, których Milver oddał aż 7, przy zaledwie jednej trójce Celcomu. Dla jeżewian aż 23 pkt zdobył Dominik Trochowski, który zebrał przy tym 15 piłek i był wyróżniającą się postacią.

Nowe w debiucie przegrywa

Nie udał się debiut ekipie z Nowego, która przegrała z Lucky Team 57:66. Kilka pierwszych minut było dość wyrównanych, ale końcówka pierwszej kwarty i początek drugiej należały zdecydowanie do Lucky Teamu, który w pewnym momencie osiągnął nawet przewagę 16 pkt, a pierwszą połowę wygrał 38:23. W tej części gry błyszczeli Kitkiewicz (13 pkt w meczu) i Materek (19 pkt). Nowianie opanowali debiutancką tremę dopiero w trzeciej kwarcie ,w której udało im się odrobić aż 8 punktów. Najlepsze wrażenie sprawiali Dawid Górski 17 pkt i rozgrywający Tomasz Gocek 15 pkt, który bardzo nerwowo wszedł w mecz, bo już po trzech minutach pierwszej kwarty złapał trzy faule i potem musiał ostrożniej grać w obronie. Nonszalancja przy rozgrywaniu piłek w ataku sprawiła, że przewaga Lucky Team topniała z minuty na minutę i zawodnicy z Nowego na początku czwartej kwarty bliscy byli dogonienia przeciwników. Na domiar złego za 5 fauli zszedł Michał Kitkiewicz. W końcówce Lucky Team panował jednak nerwy. Ważne zmiany dał Jakub Sikorski 15 pkt. Ostatecznie mecz zakończył się wygraną Lucky Team różnicą 9 punktów.

„Blady” przypomniał o sobie kolegom

Pamiętamy jeszcze, jak w poprzednim sezonie w ważnych meczach rzuty z dystansu Jakuba Bednarskiego samych w końcówkach dawały zwycięstwa Syli. Tym razem „Blady” przypomniał o sobie kolegom z byłej drużyny w najgorszy z możliwych dla nich sposób. Mecz Syli z KarBet-em mimo, że toczony w średnim tempie był najbardziej wyrównanym i najlepszym widowiskiem pierwszej kolejki. Syla mimo gry bez swego asa atutowego Sławomira Trojanowskiego mocno postawiła się nowej drużynie, w którym już widać, że prym będą wiedli młode wilczki takie jak: Bednarski, Modrakowski, czy Miloch. Ten ostatni zagrał kapitalne zawody, a kilka jego rajdów i szybkich akcji musiało budzić wielki podziw. Miloch był zresztą najskuteczniejszym graczem swojej drużyny i zdobył 15 pkt. Kar-Bet wygrał pierwszą i drugą kwartę różnicą jednego punktu. Po trzeciej powiększył przewagę o kolejne 3 oczka. Syla dotrzymywała jednak kroku, szukając podobnie jak Milver swych szans w rzutach za 3 pkt. Efekt przyniosło aż 8 prób, a więc 24 punkty, czyli prawie połowa zdobyczy Syli to akcje z dystansu, a po trzy trójki trafili dwaj najlepsi gracze Syli – Rydwelski (17 pkt) i Włodarczyk (15 pkt). Dzięki temu do samego końca nikt nie mógł być pewny wygranej. Kar-Bet na 5 minut przed końcem prowadził jeszcze różnicą pięciu punktów, ale roztrwonił tę przewagę, a po kolejnej trójce Włodarczyka zrobił nam się remis 50:50. Wtedy właśnie przypomniał o sobie Bednarski i jego trójka na 53:50 jak się potem okazało przechyliła szalę na korzyść KarBet-u.

Okomscy rozgromili Rasza

O niebywałym wyczynie można powiedzieć w przypadku Akademii Koszykówki Świecie. Zespół przystąpił do meczu z Rasz Basket Team (dawni Ryzykanci) w pięcioosobowym zestawieniu bez ani jednego zmiennika! Dla porównania Rasz wystawił jedenastu zawodników, więc można było oczekiwać, że może dojść do niespodzianki i wygranej Rasza już w pierwszej kolejce. Nic z tych rzeczy. Rodzinny duet ojciec i syn Okomscy na to nie pozwolili i praktycznie we dwójkę rozgromili przeciwnika. Piotr Okomski zdobył 21 pkt, a Paweł 25 pkt. Już pierwsza kwarta zakończyła się deklasacją 16:2. Dopiero celne rzuty z dystansu Krzysztofa Kaźmierkiewicza tchnęły nieco energii i wiary w poczynania Rasza, ale na niewiele się to zdało. Rodzinie Okomskich dzielnie wtórował kolejny klan, tym razem braci Ratkowskich. Wojtek bardziej znany z parkietów Stalex Ligi, gdzie zdobył srebrny medal z Raf-Mix’em, jak się okazało nieźle też radzi sobie na parkiecie koszykarskim. Jego brat Paweł zagrał jeszcze lepiej, zdobywając 16 pkt i notując aż 6 bloków co jest rekordem kolejki. Z każdą kwartą przewaga Akademii rosła i ostatecznie mecz zakończył się wygraną tej drużyny różnicą aż 47 punktów co jak na grę w pięcioosobowym składzie jest wynikiem budzącym podziw. Spotkanie najbardziej pechowo skończyło się jednak dla naszego sędziego Macieja Grockiego, który na 27 sekund przed ostatnim gwizdkiem doznał poważnej kontuzji kostki i na pewno czeka go dłuższa pauza. Trzymamy kciuki za szybki powrót do zdrowia naszego arbitra.

Dodaj komentarz

CAPTCHA
To pytanie sprawdza czy jesteś człowiekiem i zapobiega wysyłaniu spamu.